

Warszawa, 5 listopada 2007 roku. Oto kolejny numer naszego Newslettera. Mamy nadzieję, że znajdą Państwo w nim coś interesującego dla siebie.
Trybunał Konstytucyjny w najnowszym orzeczeniu dotyczącym wcześniejszego przejścia na emeryturę orzekł o niezgodności art. 29 ust. 1 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych z zakazem dyskryminacji obywateli ze względu na płeć, gwarantowanym przez Konstytucję. Więcej…
W dniu 30 sierpnia 2007 roku ruszył w Warszawie nowy rynek papierów wartościowych NewConnect finansujący rozwój młodych, perspektywicznych spółek. Jakie szanse na rozwój daje rynek NewConnect spółkom, dla których dotychczasowy rynek regulowany prowadzony przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. był zamknięty Więcej…
W ciągu ostatnich kilku miesięcy na łamach prasy toczyła się dyskusja odnośnie konieczności rejestrowania witryn internetowych w sądowym rejestrze dzienników i czasopism. Więcej…
Import równoległy jest instytucją prawa wspólnotowego (a od niedawna także polskiego), która w założeniu ma godzić sprzeczne interesy importerów i wytwórców leków importowanych. Niestety nie zawsze się to udaje. Więcej…
W 2006 roku Trybunał Konstytucyjny stwierdził niezgodność z Konstytucją RP przepisów Kodeksu cywilnego dotyczących przedawnienia roszczeń z czynów niedozwolonych powodujących szkodę na osobie. Więcej…
Zanim lek trafi na rynek musi przejść przez skomplikowane procedury związane z dopuszczeniem do obrotu, tak, aby zminimalizować możliwe ryzyko niepożądanych działań leku. Więcej…
Miło nam poinformować, iż został rozstrzygnięty konkurs na najlepszy esej prawniczy organizowany przez naszą Kancelarięjuż po raz trzeci. Laureatem I nagrody w postaci 3-tygodniowych praktyk w kancelarii prawnej w Wielkiej Brytanii został Pana Michał Giera – student 5 roku Wydziału Prawa i Administracji UW
Ponadto zapraszamy na szkolenia prowadzone przez naszych prawników w ramach Uniwersytetu Reklamy organizowanego przez Stowarzyszenie Agencji Reklamowych. Najbliższe szkolenia to:
28 listopada 2007: "Najnowsze zmiany w przepisach prawa dotyczących reklamy i promocji produktów leczniczych - wybrane zagadnienia", "Kosmetyki w reklamie" - aplikant Katarzyna Czyżewska
12 grudnia 2007: "Kto kontroluje nasze reklamy? Omówienie instytucji, które mogą nas ograniczać i jak sobie z nimi radzić" oraz "Zakres odpowiedzialności przy tworzeniu i korzystaniu z reklam" - aplikant Krzysztof Czyżewski
23 stycznia 2008: "Jak skutecznie nabyć prawa do zdjęcia reklamowego" - aplikant Krzysztof Czyżewski, "Jak w reklamie pokazywać dzieła sztuki?" - Piotr Dynowski, LLM.
Zainteresowane osoby prosimy o kontakt na adres e-mailowy: j.lisicka@lsw.com.pl
W dniu 23 października 2007 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł w sprawie o sygnaturze akt P 10/07, iż art. 29 ust. 1 w/w ustawy w zakresie, w jakim nie przyznaje prawa do emerytury w obniżonym wieku emerytalnym mężczyźnie, który osiągnął wiek 60 lat i co najmniej 35 letni okres składkowy i nieskładkowy, jest niezgodny z art. 32 i art. 33 Konstytucji.
Zgodnie z przepisami w/w ustawy, kobiecie urodzonej przed 1 stycznia 1949 roku, która ukończyła 55 rok życia i osiągnęła co najmniej 30 – letni okres składkowy i nieskładkowy, przysługuje prawo do wcześniejszej emerytury.
Art. 29 ust 1 ustawy o emeryturach i rentach określa warunki, jakie musi spełniać kobieta a jakie mężczyzna, aby móc skorzystać z prawa do wcześniejszej emerytury. Problem polega jednak na wprowadzeniu wyraźnego podziału przesłanek ze względu na płeć. Dlatego Trybunał Konstytucyjny uznał przedmiotowy przepis za nieuzasadnioną dyskryminację, a tym samym stwierdził, iż ustawodawca naruszył zasadę równości oraz zakaz dyskryminacji ze względu na płeć.
Powyższy wyrok zobowiązuje ustawodawcę do dokonania odpowiedniej zmiany w przepisach prawa pracy w okresie 12 miesięcy.
Przemysław Wrzesiński - prawnik
Rynek ten prowadzony jest przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. w formie alternatywnego systemu obrotu. Dla spółek chcących wejść na ten rynek oznacza to, że wejście na niego jest mniej sformalizowane, a przez to także tańsze. Jakie wymagania w porównaniu do rynku GPW stawia NewConnect.
Wejście na rynek NewConnect może odbyć się na dwa sposoby. W pierwszym, spółka oferuje swoje akcje w ofercie prywatnej, przeznaczonej do nie więcej niż 99 inwestorów. Taka oferta jest znacznie prostsza niż tradycyjna oferta publiczna, która odbywa się za pomocą prospektu emisyjnego zatwierdzanego przez Komisję Nadzoru Finansowego. W ofercie prywatnej spółka ma obowiązek przygotować dokument informacyjny sporządzony w oparciu o wymagania Regulaminu Alternatywnego Systemu Obrotu. Dokument ten podlega zatwierdzeniu przez Autoryzowanego Doradcę.
W drugim spółka oferuje swoje akcje za pomocą oferty publicznej. W tym przypadku spółka przygotowuje prospekt emisyjny, który podlega zatwierdzeniu przez Komisję Nadzoru Finansowego. W przypadku niskiej wartości oferty nie przekraczającej 2,5 mln EURO spółka ma obowiązek sporządzić jedynie memorandum informacyjne, które przedkładane jest do kontroli Komisji Nadzoru Finansowego.
Na rynku NewConnect obniżone zostały rygory związane z informacjami przekazywanymi przez emitentów. Przede wszystkim emitenci z siedzibą poza terytorium Polski mogą przekazywać informacje bieżące i okresowe w języku polskim lub angielskim. Po drugie nie ma obowiązku przekazywania raportów kwartalnych. Po trzecie raporty okresowe nie muszą być sporządzane według międzynarodowych standardów rachunkowości.
Szymon Kaczmarek - Asystent prawny
Problem jest istotny, gdyż uznanie, że prowadzenie strony WWW (uaktualnianej co najmniej raz do roku) jest tożsame z wydawaniem tytułu prasowego, skutkuje powstaniem, po stronie osoby prowadzącej taką stronę, szeregu praw i obowiązków. W takim przypadku okazałoby się, że autorzy tekstów na stronach internetowych są dziennikarzami (związanymi między innymi tajemnicą dziennikarską), a jeżeli autor byłby wyłącznie jeden, to automatycznie stawałby się on także redaktorem naczelnym i jako taki mógłby zostać zobligowany m. in. do publikowania obwieszczeń, uchwał i komunikatów urzędowych, nie wspominając już o konieczności publikowania sprostowań i odpowiedzialności karnej z tym związanej. Nie zarejestrowanie zaś strony WWW jako publikacji periodycznej w sądowym rejestrze dzienników i czasopism może skutkować karą grzywny dla wydawcy.
Dyskusja przybrała na sile po 26 lipca br. gdy Sąd Najwyższy wydał postanowienie w sprawie rejestracji internetowych dzienników i czasopism. W uzasadnieniu napisał „Zasadniczym problemem w sprawie było to czy wydający dziennik bądź czasopismo w formie elektronicznej – w Internecie - ma obowiązek zarejestrować to czasopismo czy też nie.(…) jest rzeczą bezsporną, że dzienniki i czasopisma przez to, że ukazują się w formie przekazu internetowego nie tracą znamion tytułu prasowego, i to zarówno wówczas gdy przekaz internetowy towarzyszy przekazowi utrwalonemu na papierze, drukowanemu, stanowiąc inną, elektroniczną jego postać w systemie on line jak i wówczas gdy przekaz istnieje tylko w formie elektronicznej w Internecie, ale ukazuje się periodycznie.
Jak zauważa Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego prof. Lech Gardocki oznacza to, że obowiązkiem rejestracji objęte są dzienniki i czasopisma wydawane w Internecie. Nie każda jednak publikacja na stronach WWW jest czasopismem bądź dziennikiem. Ponieważ ustawa Prawo prasowe reguluje kwestie dotyczące prasowej działalności wydawniczej i dziennikarskiej, i jednocześnie podaje definicję słowa „prasa” to podlegać jej będą tylko witryny, które spełniają definicję z art. 7 ustawy Prawo prasowe.
Zgodnie z art. 7 ust. 2 powyższej ustawy „prasa oznacza publikacje periodyczne, które nie tworzą zamkniętej, jednorodnej całości, ukazujące się nie rzadziej niż raz do roku, opatrzone stałym tytułem albo nazwą, numerem bieżącym i datą”.
Tylko witryny, które spełniają wymogi określone w ustawie Prawo prasowe podlegać będą obowiązkowi rejestracji, a że rzadko które witryny spełniają przesłanki do uznania ich za prasę (np. brak regularności i periodyczności), to i w większości przypadków osoby prowadzące takie strony WWW nie muszą się obawiać kar za brak rejestracji swojej witryny jako dziennika bądź czasopisma.
Marcin Bielecki - Asystent prawny
Widać to na przykładzie ostatnich zmian w polskim prawie, które zdają się zmierzać w kierunku jeszcze większego wspierania importu równoległego, tymczasem zapadłe niemalże w tym samym czasie orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości prezentuje kierunek odmienny.
Polskie prawo wciąż nie przystaje do wspólnotowego – będą kłopoty?
Niemniej jednak, znowelizowana regulacja dotycząca importu równoległego przynosi rozwiązanie, które pozostaje korzystne dla firm produkujących leki. Zgodnie z tą zmianą sprowadzony produkt leczniczy i produkt leczniczy dopuszczony do obrotu na terytorium RP są odpowiednio w państwie, z którego produkt jest sprowadzony i na terytorium RP jednocześnie referencyjnymi produktami leczniczymi albo jednocześnie odpowiednikami referencyjnych produktów leczniczych. Tym samym na gruncie tego przepisu wykluczona staje się sytuacja wykorzystania instytucji importu równoległego jako alternatywnego, ułatwionego sposobu wprowadzenia do obrotu na rynek polski leku generycznego, poprzez sprowadzanie zagranicznego odpowiednika krajowego oryginalnego produktu, który to odpowiednik nie jest dopuszczony do obrotu na terytorium RP.
Z pozoru, nowe uregulowanie wydaje się bardziej liberalne dla prowadzenia importu równoległego od poprzedniego – które jako warunek importowania równoległego leku stawiała fakt, aby podmiotem odpowiedzialnym leku sprowadzanego i leku dopuszczonego do obrotu w Polsce był ten sam podmiot lub względnie aby jeden z tych podmiotów był podmiotem dominującym w stosunku do drugiego. Poprzednia regulacja kłóciła się jednak wyraźnie z linią orzeczniczą ETS-u, która sprzeciwia się (choćby w orzeczeniu Kolpharma, C-112/02) odmawianiu pozwolenia na import równoległy na tej podstawie, że produkt sprowadzany i dopuszczony do obrotu pochodzą z 2 różnych źródeł. Obecne sformułowanie przepisu zdaje się być próbą pogodzenia ochrony interesów firm innowacyjnych z orzecznictwem wspólnotowym, jednak należy się spodziewać, że determinacja importerów równoległych może doprowadzić także do uznania tej regulacji za niezgodną z wyrażoną w orzeczeniu Kolpharma zasadą, zwłaszcza, że w praktyce jej charakter zapewne do tego się będzie sprowadzał.
Zwrot w orzecznictwie ETS-u: dobra wiadomość dla producentów leków
Niezwykle doniosłe dla uregulowania importu równoległego jest niedawne orzeczenie ETS-u z dnia 26 kwietnia 2007 roku w sprawie C-348/04. Rozstrzygnięta została kwestia ciężaru dowodu w wykazywaniu spełnienia przez importera równoległego warunków uprawniających do przepakowania leku. Dotąd ETS stał na stanowisku, że importer równoległy może przepakować importowany lek, jeśli umożliwia mu to efektywny dostęp do rynku, względnie pozwala na spełnienie lokalnych wymagań dotyczących opakowań, a przy tym przepakowanie nie narusza oryginalnego stanu produktu, istnieje wyraźne oznaczenie wytwórcy i importera, wygląd nowego opakowania nie szkodzi reputacji wytwórcy, importer zawiadomił wytwórcę o fakcie importu. W omawianym orzeczeniu ETS uznał jednak, że sam fakt przepakowania leku jest podstawą do tego, aby uprawniony z tytułu znaku towarowego, na podstawie dyrektywy wspólnotowej dotyczącej znaków towarowych, mógł sprzeciwiać się importowi równoległemu leku, chyba, że zostało uzasadnione przypuszczenie spełnienia wspomnianych przesłanek, co powinien wykazać importer równoległy. Trybunał orzekł także, że samo naklejenie nowej etykiety stanowi przepakowanie leku i w związku z tym może być przedmiotem sprzeciwu producenta. Rozszerzone zostało także pojęcie opakowania szkodzącego reputacji wytwórcy – jest to więc obecnie nie tylko sytuacja, gdy opakowanie jest uszkodzone lub złej jakości, ale też wtedy, gdy opakowanie może „obniżać wartość znaku, naruszając wizerunek produktu postrzeganego jako niezawodny i dobrej jakości oraz zaufanie, jakie może wzbudzać u docelowego kręgu odbiorców”. Trzeba przyznać, że omawiane orzeczenie dało producentom leków silne narzędzia ochrony ich renomy przed nadużywaniem instytucji importu równoległego.
Ponadto Trybunał uznając, że tzw. co-branding (czyli oznaczanie sprowadzanego produktu znakiem towarowym wytwórcy i znakiem importera), jak i de-branding (usunięcie znaku towarowego wytwórcy) może szkodzić renomie znaku towarowego. Ocena konkretnego przypadku ma być jednak dokonywana przez sąd krajowy. Otwiera to drogę do dochodzenia odpowiedzialności importera z tytułu naruszenia prawa do znaku towarowego w takich przypadkach. Na tym tle może budzić wątpliwości nowe uregulowanie polskiego prawa farmaceutycznego, które zezwala importerowi równoległemu na ograniczenie się do oznaczenia sprowadzanego leku znakiem towarowym lub nazwą podmiotu uprawnionego do importu równoległego. Tym samym polski przepis koliduje z rozstrzygnięciem ETS-u, gdyż nadaje importerom równoległym uprawnienie, które na tle orzeczenia Trybunału nie przysługuje, lecz odwrotnie, może w niektórych sytuacjach naruszać prawo producentów do znaku towarowego.
Michał Jabłoński - Asystent prawny
Szkoda taka może być skutkiem m.in. wypadku, przestępstwa, a także leczenia prowadzonego w sposób nieprawidłowy (niezgodny z zasadami sztuki lekarskiej).
Dawniej Kodeks przewidywał, że roszczenia wynikające z takiej szkody ulegały przedawnieniu najpóźniej z upływem 10 lat od dnia, w którym zaistniało dane zdarzenie. Z tego powodu, w przypadku szkód na osobie, gdy skutki danego zdarzenia ujawniały się po upływie 10-letniego terminu, osobie poszkodowanej odmawiano przyznania odszkodowania, jeżeli pozwany – sprawca szkody podnosił zarzut przedawnienia.
Dyskusję na temat przedawnienia, jaka toczyła się na gruncie starych przepisów, uciął Trybunał Konstytucyjny, który orzekł w dniu 1 września 2006 roku, że przepis nakazujący liczyć bieg przedawnienia od dnia danego zdarzenia, a nie od dnia ujawnienia się szkody, jest niezgodny z Konstytucją RP. Konsekwencją takiego zapisu było pozbawienie znacznej części poszkodowanych prawa do odszkodowania, gdyż możliwa była sytuacja, w której w chwili ujawnienia się szkody, roszczenie osoby uprawnionej było już przedawnione i w związku z tym nie mogło być skutecznie dochodzone przed sądem. I choć funkcją przedawnienia jest wprowadzenie pewności obrotu, to jednak w tym przypadku postanowienia ustawy były zbyt radykalne. Dlatego też przepisy te zostały uchylone, a Sejm RP został zobowiązany do uchwalenia do końca 2007 roku przepisów, które pozostawałyby w zgodzie z Konstytucją RP.
W dniu 10 sierpnia 2007 roku weszła w życie ustawa nowelizująca instytucję przedawnienia zgodnie ze wskazówkami Trybunału Konstytucyjnego. W świetle nowej regulacji roszczenia wynikające ze szkody na osobie będą przedawniały się dopiero z upływem trzech lat
Wprowadzone zmiany będą miały ogromne znaczenie, w szczególności z punktu widzenia tzw. procesów medycznych, w których poszkodowani pacjenci dochodzą naprawienia szkód niejednokrotnie ujawniających się wiele lat po leczeniu lub przeprowadzeniu zabiegu. Z drugiej strony ograniczenie terminu do 3 lat od ujawnienia się szkody, czyli np. od wystąpienia objawów chorobowych, zdyscyplinuje poszkodowanych do podjęcia stosownych działań prawnych w krótkim terminie, co daje gwarancję pewności prawa.
Nowa regulacja chroni również interesy osób małoletnich, którym wyrządzono szkodę na osobie. Bieg przedawnienia roszczeń takiej osoby, nie może skończyć się wcześniej niż z upływem dwóch lat od dnia uzyskania pełnoletności. Przepis ten umożliwi dochodzenie roszczeń osobom, które zostały poszkodowane w dzieciństwie, a ich przedstawiciele ustawowi, z różnych powodów, zaniechali dochodzenia roszczeń w imieniu swoich podopiecznych.
Omawiane zmiany z pewnością są celowe i umożliwią skuteczne dochodzenie roszczeń osobom, których uszczerbek na zdrowiu ujawnił się po wielu latach. Są to np. osoby zakażone w czasie pobytu w szpitalu, ofiary wypadków, osoby cierpiące z powodu chorób popromiennych, a także poszkodowani małoletni, którym wyrządzono szkodę np. w czasie porodu albo nawet wcześniej, w łonie matki. Nowelizacja była od dawna postulowana przez doktrynę i judykaturę, a jej postanowienia wychodzą naprzeciw potrzebom praktyki, dlatego też należy ją ocenić pozytywnie.
Paweł Mackus - Prawnik
Do obrotu, poza pewnymi wyjątkami, dopuszczane są tylko produkty, które uzyskały pozwolenie Ministra właściwego ds. zdrowia. Co ważne, działania niepożądane leku, znane w chwili dopuszczenia go do obrotu, także muszą być wykazane w procedurze rejestracji.
Zdarza się jednak, że pomimo wszelkich prawnych obostrzeń dotyczących rejestracji farmaceutyków, lek, zamiast pomóc, szkodzi osobie przyjmującej go. W takim przypadku osoba, która lek stosowała może dochodzić od podmiotu odpowiedzialnego odszkodowania w postępowaniu cywilnym.
Generalnie, polskie prawo przewiduje odpowiedzialność producenta za produkt niebezpieczny. Za taki uznamy produkt niezapewniający bezpieczeństwa, jakiego przeciętnie każdy mógłby oczekiwać (np. kiedy osoba biorąc leki stosuje się do ulotki i przyjmuje wskazane w niej dawki, a preparat i tak jej szkodzi). Nie zawsze jednak podmiot odpowiedzialny zobowiązany będzie do zapłaty odszkodowania. Dlaczego? Przede wszystkim trzeba mieć na uwadze, iż powództwo będzie uzasadnione tylko, gdy u osoby przyjmującej wprowadzone do obrotu leki powstanie szkoda będąca następstwem stosowania leku. Zważyć ponadto należy na specyfikę szkód związanych z lekami. Działania niepożądane związane ze stosowaniem leków znane są przecież już w momencie dopuszczenia leku do obrotu. W związku z tym powstaje pytanie, czy, z uwagi na powyższe, podmiot odpowiedzialny w ogóle będzie ponosił odpowiedzialność za szkody wywołane przez lek, skoro przyjmująca go osoba świadoma była ryzyka wystąpienia takich działań? Podmiot odpowiedzialny nie będzie ponadto odpowiadał za szkodę wyrządzoną przez lek, jeśli jego niebezpieczne właściwości ujawnią się dopiero po wprowadzeniu go na rynek, chyba, że wynikły z przyczyn tkwiących w produkcie (chociaż i tu trzeba pamiętać, że lek przed dopuszczeniem do obrotu przechodzi badania, które powinny ujawnić wszelkie niepożądane działania), albo, gdy w danym stanie nauki i techniki nie można było przewidzieć i wykryć niebezpiecznych właściwości.
Czego można się domagać? Jeśli jednak szkoda na osobie powstanie, w warunkach, o których mowa powyżej, osoba taka może się domagać zwrotu kosztów, które poniosła w związku z rozstrojem zdrowia czy uszkodzeniem ciała (czyli np. zwrot wydatków związanych z płatnymi wizytami lekarzy, itp.). Co więcej, osoba taka będzie też mogła dochodzić zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Jeśli jednak nie zaistniały wskazane powyżej przesłanki i podmiot odpowiedzialny nie będzie odpowiadał za lek jako produkt niebezpieczny, w związku z wprowadzeniem go do obrotu, nadal będzie możliwe dochodzenie odszkodowania na zasadach ogólnych. W tym przypadku odpowiedzialność zależeć będzie od tego czy działanie lub zaniechanie producenta będzie mogło być uznane za niedozwolone w świetle przepisów polskiego prawa, a poza tym, czy w związku z tym działaniem czy zaniechaniem nastąpi szkoda.
Anna Jeżewska - Aplikant radcowski
.