Zwycięstwo Caster Semenya podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio w 2016 r. w biegu kobiet na 800 m doprowadziło do wznowienia dyskusji w zakresie potrzeby regulacji tzw. nierównych szans wśród biegaczek biorących udział w międzynarodowych imprezach sportowych ze względu na wysoki poziom testosteronu. 30 kwietnia 2019 r. bowiem zapadła decyzja na korzyść Międzynarodowego Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAFF), i jak niektórzy twierdzą, całego świata kobiecej rywalizacji sportowej.

Przede wszystkim należy przyjrzeć się Regulacji o nazwie EligibilityRegulations for the Female Classification (Athletes with Differences of Sex Development) („DSD”) dotyczącej zagadnienia „sportowców z różnicami w rozwoju płci”.

DSD wprowadza nowe wymagania w zakresie kwalifikacji kobiet (sportowców) z różnicami w rozwoju płci do udziału w 8 wybranych dyscyplinach lekkoatletycznych na międzynarodowych wydarzeniach sportowych. Chodzi tu w głównej mierze o postanowienia regulacji, iż zawodniczki mające naturalny poziom testosteronu powyżej 5nmol/L (normalny poziom występujący u kobiet toponiżej 2nmol/L) doświadczające istotnego wpływu androgenizującego w związku z poziomem testosteronu w organizmie, zobowiązane są do jego obniżenia poniżej 5nmol/L i utrzymywanie takiego poziomu przynajmniej przez okres 6 miesięcy przed danym wydarzeniem sportowym.

Wprawdzie Trybunał uznał, iż postanowienia DSD wypełniają znamiona dyskryminacji, jednak jest ona konieczna oraz proporcjonalna do osiągnięcia uzasadnionego celu, jakim jest równe współzawodnictwo. Ponadto, Trybunał odniósł się także do samego podziału płci wskazując, że głównym motywem podziału na kobietę i mężczyznę w sporcie jest zapewnie, by osoby z jednej płci nie były zmuszone rywalizować z osobami, które dzięki biologicznym przemianom posiadają tzw. przewagę na starcie. I właśnie w tym wypadku Trybunał stwierdził, iż sam podział na mężczyzn i kobiety nie jest wystarczający, gdyż Caster Semenya zbliża się poziomem testosteronu do poziomu występującego u mężczyzn, co sprawia, iż pozostałe biegaczki nie mają takiej samej możliwości osiągnięcia wyników sportowych jak ona.

Decyzję Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS) należy uznać za idącą w dobrym kierunku i chroniącą zasadę równych szans w zakresie współzawodnictwa sportowego kobiet. Pogląd, że tego rodzaju ograniczenia są konieczne oraz proporcjonalne w ramach uzyskania określonego celu należy uznać za słuszny. Tylko bowiem w ten sposób, możliwym jest zapewnienie zawodniczkom, u których nie występują różnice w rozwoju płci, osiągania najwyższych celów na zawodach sportowych. W zasadzie w decyzji CAS należy głównie zwrócić uwagę, iż nie chodzi o wyeliminowanie poszczególnych sportowców, lecz likwidację uprzywilejowanej pozycji niektórych biegaczek, u których poziom testosteronu jest zbliżony do poziomów męskich. Kwestia sprawy dotyczy przy tym: z jednej strony prawa sportowców do współzawodnictwa w zawodach sportowych w ramach swojej płci, obowiązku respektowania przynależności zawodnika do danej grupy płci oraz zakazu dyskryminacji w obowiązujących przepisach; z drugiej zaś koniecznym jest ochrona kobiet przed współzawodnictwem z osobami, których poziom testosteronu daje im możliwość osiągania lepszych wyników sportowych.

Zdaniem autorów niniejszego komentarza niezbędne są tego rodzaju orzeczenia wskazujące w jasny i precyzyjny sposób obowiązujące parametry w danych dyscyplinach sportowych. Jest to tym bardziej istotne dzisiaj, kiedy nauka i technologia rozwija się w coraz szybszym tempie umożliwiając sportowcom korzystanie z różnego rodzaju suplementacji. Wyłącznie utrzymanie tego rodzaju zachowań pod kontrolą, poprzez odpowiednie stosowanie przepisów gwarantuje równe szanse dla wszystkich aktywnych uczestników wydarzeń sportowych.

Cały tekst komentarza można przeczytać pod TYM LINKIEM